czwartek, 4 grudnia 2014

Obecność prezentem


Już pojutrze Mikołaja, święto może dla dorosłych niepozorne, ale ważne dla dzieci. Tymczasem w moim biegu harmonogram wyjazdów wyznaczył wyrok na ten dzień - mimo, że weekend - jak zwykle poza domem. Tak miało być, jednak - nie tym razem.

Zainspirowała mnie opowieść, na którą trafiłam gdzieś w sieci:

Syn: Tato, czy mogę zadać Ci pytanie?
Tata: Tak jasne, co się stało?
Syn: Tato, ile ty zarabiasz na godzinę?
Tata: (zdziwiony) To nie twoja sprawa. Dlaczego pytasz o takie rzeczy?
Syn: Chcę tylko wiedzieć. Proszę powiedz mi, ile zarabiasz na godzinę?
Tata: Jeśli musisz wiedzieć, zarabiam 100 dolarów.
Syn: Ojjjj (zasmucony). Tato, a czy mógłbyś pożyczyć mi 50 dolarów?
Ojciec bardzo się wściekł.
Tata: Pytasz tylko dlatego żeby pożyczyć pieniądze na głupią zabawkę czy inne bzdury? Proszę odmaszerować prosto do swojego pokoju. Kładąc się spać pomyśl o tym, dlaczego jesteś taki samolubny. Ja muszę ciężko pracować każdego dnia, a Ty zachowujesz się dziecinnie.
Chłopiec cicho poszedł do swojego pokoju i zamknął drzwi.
Mężczyzna usiadł i stawał się jeszcze bardziej zły myśląc o pytaniu zadanym przez małego chłopca. Jak on śmie zadawać takie pytania tylko po to żeby dostać trochę pieniędzy – pytał siebie tata.
Po około godzinie jednak się uspokoił i zaczął się zastanawiać:
Może było coś, co naprawdę potrzebuje, aby kupić za 50 dolarów i że on faktycznie nie prosi o pieniądze zbyt często. Mężczyzna podszedł do drzwi pokoju chłopca i otworzył je.
Tata: "Śpisz, synu?"
Syn: "Nie tato, nie śpię".
Tata: "Przemyślałem to i może byłem zbyt ostry dla Ciebie wcześniej. Miałem kilka ciężkich dni i wyładowałem swoją złość na Tobie. Oto 50 dolarów o które prosiłeś..."
Chłopiec podniósł głowę, uśmiechając się.
Syn: "Och, dziękuję tatusiu!"
Następnie, sięgając pod poduszkę wyciągnął kilka pogniecionych banknotów. Mężczyzna zobaczył, że chłopak miał już sporo pieniędzy i znów się zezłościł. Chłopiec zaczął powoli liczyć swoje pieniądze, a potem spojrzał na ojca.
Tata: "Dlaczego chciałeś mieć więcej pieniędzy, jeśli już tyle uzbierałeś?"
Syn: "Ponieważ nie miałem tyle ile było mi potrzebne, ale teraz już mam. Tato, mam teraz 100 dolarów. Mogę kupić godzinę Twojego czasu? Proszę wróć jutro szybciej do domu. Chciałbym zjeść z tobą kolację."


Ilu z nas właśnie goni (lub planuje gonitwę) za świątecznymi prezentami? A czy nie byłoby najlepszym prezentem dla naszych bliskich, gdybyśmy poświęcili im więcej czasu?
Żyjemy w epoce, kiedy to nasz CZAS jest największą wartością, najlepszym podarkiem, najcenniejszym wyrazem miłości. Podaruj bliskim to co najważniejsze - całego siebie :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz