Jak na prawdziwego Polaka przystoi nic sobie z wirusa nie robiłam, zresztą nie szczególnie miałam nawet okazję, gdyż omamił mnie w ostatni dzień jeżdżenia, a potem był powrót do domu – już w nie najlepszym stanie. W kolejne dni stan był jeszcze gorszy tak oto doprowadził mnie do refleksji, którą bym chciała się z Wami podzielić.
O tym, jak bardzo o sobie nie dbamy. O tym, jak świetnie potrafimy lekceważyć różne symptomy, które wysyła do nas ciało. O tym, jak doprowadzamy się do stanu, kiedy po prostu nie jesteśmy już w stanie robić cokolwiek, poza leżeniem.
Nie, nie będę moralizować – sama jestem najlepszym tego przykładem. No bo przecież był powrót do domu, a potem cała masa obowiązków. Jak to zawsze po urlopie spadająca lawina wszystkiego, co musi być na już.
No bo czy jest w naszej rzeczywistości takie przyzwolenie, by po tygodniu przerwy móc powiedzieć „nie świecie, jeszcze cię nie wpuszczam, bo tak się składa, że jestem chora”. Nie ma. Nikt nie akceptuje takiej odpowiedzi. A wszyscy chorują.
To zabawne, bo jesteśmy krajem w którym najczęściej i najwięcej reklamuje się leki bez recepty. To nie przypadek – u nas po prostu nie wypada, a nawet nie jest to dozwolone, by chorować. Dlatego słyszymy kaszel na przystankach, dworcach, w kolejkach po chleb, w kościele, na ulicy, w każdym jednym miejscu, gdzie mamy okazję chociaż na chwilę się zatrzymać (i zarazić). Bo Polak uważa, że musi – „bo jak nie on, to kto”.
Tymczasem świeczka energii życiowej płonie. Pali się każdego dnia, w każdej godzinie, czy chcemy tego , czy nie – skracając nasze życie. Zazwyczaj ta energia kończy się o wiele szybciej niż życie, a wtedy mamy przywiązanego do fotela i niezadowolonego z życia staruszka, który myśli już tylko o jednym…
A mogłoby być zupełnie inaczej. Natura nie zaplanowała tego w ten sposób, by doprowadzić do naszej śmierci za życia. To my sami jesteśmy za to odpowiedzialni poprzez wybory, jakie podejmujemy każdego dnia. Pośpiech. Niedbałość o siebie, swoje ciało i psychikę. Złe wybory dotyczące jedzenia. Brak wypoczynku i aktywności fizycznej. Wszystko to wiemy, a jednak.
Ciało daje nam sygnały. Zrób rachunek sumienia dotyczący własnej codzienności - jeśli możesz odhaczyć coś z poniżej listy, to znaczy, że czas na przerwę.
Fizyczne:
- Odczuwasz przedłużające się zmęczenie, wyczerpanie sił
- Odczuwasz regularne uczucie ociężałości w ciele
- Utrzymują się mniejsze fizyczne dolegliwości (bóle mięśni pleców, bóle głowy itp.)
- Przesadzasz z: jedzeniem, paleniem papierosów, alkoholem
- Sypiasz zazwyczaj niespokojnie (z przerwami), nieregularnie lub/i mało
- Często się przeziębiasz lub/i chorujesz bez rozpoznawalnych przyczyn
- Odczuwasz znaczne obniżenie libido.
Zrób herbatę, przykryj się kocem i naucz (od nowa) nic nie robić. Czy na prawdę do przyjemności trzeba nas namawiać?
