Pokazywanie postów oznaczonych etykietą energia życiowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą energia życiowa. Pokaż wszystkie posty

sobota, 17 stycznia 2015

Kiedy ciało ma dość

Pierwszy tydzień nowego roku spędziliśmy z bliskimi znajomymi na białym szaleństwie we włoskich Dolomitach. Plan był prosty: jeździć od świtu do zmierzchu, a zatrzymywać się tylko na rozgrzewające Bombardino lub pyszną pizzę. Niestety, do naszej wyjazdowej grupy przyplątała się jakaś infekcja (najprawdopodobniej przywleczona już z Polski) i krążyła, krążyła – aż dopadła mnie ostatniego dnia.

Jak na prawdziwego Polaka przystoi nic sobie z wirusa nie robiłam, zresztą nie szczególnie miałam nawet okazję, gdyż omamił mnie w ostatni dzień jeżdżenia, a potem był powrót do domu – już w nie najlepszym stanie. W kolejne dni stan był jeszcze gorszy tak oto doprowadził mnie do refleksji, którą bym chciała się z Wami podzielić.



O tym, jak bardzo o sobie nie dbamy. O tym, jak świetnie potrafimy lekceważyć różne symptomy, które wysyła do nas ciało. O tym, jak doprowadzamy się do stanu, kiedy po prostu nie jesteśmy już w stanie robić cokolwiek, poza leżeniem.

Nie, nie będę moralizować – sama jestem najlepszym tego przykładem. No bo przecież był powrót do domu, a potem cała masa obowiązków. Jak to zawsze po urlopie spadająca lawina wszystkiego, co musi być na już.

No bo czy jest w naszej rzeczywistości takie przyzwolenie, by po tygodniu przerwy móc powiedzieć „nie świecie, jeszcze cię nie wpuszczam, bo tak się składa, że jestem chora”. Nie ma. Nikt nie akceptuje takiej odpowiedzi. A wszyscy chorują.

To zabawne, bo jesteśmy krajem w którym najczęściej i najwięcej reklamuje się leki bez recepty. To nie przypadek – u nas po prostu nie wypada, a nawet nie jest to dozwolone, by chorować. Dlatego słyszymy kaszel na przystankach, dworcach, w kolejkach po chleb, w kościele, na ulicy, w każdym jednym miejscu, gdzie mamy okazję chociaż na chwilę się zatrzymać (i zarazić). Bo Polak uważa, że musi – „bo jak nie on, to kto”.

Tymczasem świeczka energii życiowej płonie. Pali się każdego dnia, w każdej godzinie, czy chcemy tego , czy nie – skracając nasze życie. Zazwyczaj ta energia kończy się o wiele szybciej niż życie, a wtedy mamy przywiązanego do fotela i niezadowolonego z życia staruszka, który myśli już tylko o jednym…

A mogłoby być zupełnie inaczej. Natura nie zaplanowała tego w ten sposób, by doprowadzić do naszej śmierci za życia. To my sami jesteśmy za to odpowiedzialni poprzez wybory, jakie podejmujemy każdego dnia. Pośpiech. Niedbałość o siebie, swoje ciało i psychikę. Złe wybory dotyczące jedzenia. Brak wypoczynku i aktywności fizycznej. Wszystko to wiemy, a jednak.

Ciało daje nam sygnały. Zrób rachunek sumienia dotyczący własnej codzienności - jeśli możesz odhaczyć coś z poniżej listy, to znaczy, że czas na przerwę.

Fizyczne:
  • Odczuwasz przedłużające się zmęczenie, wyczerpanie sił
  • Odczuwasz regularne uczucie ociężałości w ciele
  • Utrzymują się mniejsze fizyczne dolegliwości (bóle mięśni pleców, bóle głowy itp.)
  • Przesadzasz z: jedzeniem, paleniem papierosów, alkoholem
  • Sypiasz zazwyczaj niespokojnie (z przerwami), nieregularnie lub/i mało
  • Często się przeziębiasz lub/i chorujesz bez rozpoznawalnych przyczyn
  • Odczuwasz znaczne obniżenie libido.

Zrób herbatę, przykryj się kocem i naucz (od nowa) nic nie robić. Czy na prawdę do przyjemności trzeba nas namawiać?