Dziś, z okazji zbliżających się Świąt, chciałabym podzielić się pewną opowieścią…
Uczeń zapytał mistrza:
- Mistrzu, czy świat jest wrogi dla ludzi? Czy niesie zło czy dobro?
- Opowiem ci historię o tym, jak świat odnosi się do człowieka, - powiedział mistrz.
- Był sobie kiedyś wielki król, który kazał zbudować piękny pałac.
Było tam wiele wspaniałości. Wśród różnych cudów i ciekawostek w pałacu było komnata, w której wszystkie ściany, podłoga, drzwi, a nawet sufit były zrobione z luster.
Osoby wchodzące do komnaty w pierwszej chwili nie zdawały sobie sprawy, że stoją przed lustrami – tak bardzo zacierała się granica między światem rzeczywistym a odzwierciedlonym.
Ponadto ściany komnaty zostały tak zbudowane, że na każdy dźwięk odpowiadało echo. Gdy ktoś pytał: "kim jesteś?"- słyszał w odpowiedzi z różnych stron, "kim jesteś?... kim jesteś?..., kim jesteś?..."
Pewnego razu do komnaty dostał się pies i zamarł w zdumieniu pośrodku, otoczony sforą psów ze wszystkich stron, a także z dołu i z góry. Pies na wszelki wypadek ostrzegawczo pokazał kły i wszystkie odbicia odpowiedziały mu tym samym. Pies zawarczał. Echo odwzajemniło głośne warczenie. Pies szczekał coraz głośniej. Echo też. Pies biegał tam i z powrotem, próbując ugryźć odzwierciedlające się w lustrach psy, jego odbicia też biegały i gryzły.
Rano królewska służba znalazła wycieńczonego, nieprzytomnego psa, otoczonego przez setki nieprzytomnych psów. W komnacie nie było niczego, co mogłoby zagrozić psu, prócz jego własnego odbicia.
- Bo widzisz - powiedział na koniec mistrz - świat nie jest ani dobry, ani zły sam w sobie. Wobec człowieka świat jest obojętny.
Wszystko, co dzieje się wokół nas jest tylko odzwierciedleniem naszych myśli, uczuć, pragnień i działań. Świat to jedno wielkie lustro.
Wszystko dziś robimy szybko. Szybko śpimy, jemy, żyjemy, pracujemy. I nie mamy czasu. Szybko też budujemy relacje (i je zrywamy), szybko kochamy i szybko wychowujemy dzieci. Ten blog to takie moje "tu i teraz", zapis myśli najważniejszych które mogą zainspirować do zatrzymania się i przemyślenia, o co w tym szalonym życiu chodzi. Zapraszam Cię.
poniedziałek, 22 grudnia 2014
poniedziałek, 8 grudnia 2014
Mindfulness - trening uważności
Dziś oddaje w Wasze ręce krótką recenzję książki „Mindfulness. Trening uważności” autorstwa Mark’a Williams’a i Dany’ego Penman’a.
„Świat ma bzika na punkcie uważności (ang. mindfulness). To wspaniale, ponieważ odczuwamy dziś dotkliwy brak i nagląca potrzebę pewnego nieuchwytnego, a jednak ważnego elementu. Czasem intuicja bardzo wyraźnie nam podpowiada, że to, czego nam tak brakuje, to my sami: nasza chęć lub zdolność pełnego zaistnienia we własnym życiu i do przeżycia go tak, by było naprawdę ważne. W jedynym momencie, który istnieje, czyli teraz. Intuicja podpowiada nam również, że zasługujemy na to, by żyć w ten sposób, i że jesteśmy do tego zdolni.” – słowa J. Kabat-Zinn, ojca Mindfulness, otwierają lekturę książki.
Kto z nas nie chciałby żyć szczęśliwie? Kto nie chciałby być spokojny czy spełniony? Autorzy książki pomagają czytelnikom odnaleźć spokój w szalonym, pędzącym świecie. Prezentują pomysły i ćwiczenia wspierające w uważność w codziennym życiu, w rozpoznawaniu emocji, w budowaniu relacji czy komunikacji z otoczeniem.
Mindfulness oznacza bycie „w pełni umysłu”, definiuje uważność jako świadomość wyłaniającą się w wyniku kierowania uwagi w sposób celowy, nieosądzający, na chwilę bieżącą. W efekcie pozwala na widzenie rzeczy takimi, jakie są. Niby nic szczególnego, a jednak tak to tak wiele, by na chwilę zatrzymać się i pozwolić sobie na dostrzeżenie tego, co w nas prawdziwe. To zwrócenie się ku sobie pozwala na głębokie doświadczenie, można powiedzieć nawet pewnego rodzaju metamorfozę – własnych myśli i przekonań. Pozwala na rozpoznawanie emocji, a co za tym idzie bardziej spokojne i harmonijne życie.
Nie ma możliwości zatrzymania bodźca, który wywoła przykre wspomnienia, negatywne emocje czy oceniające myśli. Ale da się powstrzymać to, co dzieje się potem. Mamy wpływ na to, że błędne koło przestanie się nakręcać i wywoływać kolejne negatywne wspomnienie, emocje czy myśli.
Uważność zachęca do zerwania z pewnymi nieświadomymi, a wyuczonymi sposobami działania, myślenia i zachowania. Zachęca do poznania własnego autopilota, który nie pozwala na życie pełnią. Nasze przekonania tworzą rzeczywistość, tymczasem prawda jest taka, że to jedynie myśli. Mindfulness zachęca i umożliwia poznanie ich, a to doświadczenie wpływa na bardziej świadome wybory w życiu.
8 tygodni. Tyle trwa proces, którzy proponują autorzy. Podczas kolejnych tygodni „lekcji” można doświadczyć wglądu w kolejne tematy: uwolnienie się od autopilota, zdolność uważnej koncentracji, uważność ciała i oddechu, obserwacja emocji i myśli , zwrócenie się ku trudnościom, stres i wyczerpanie, aż po dokonywanie wyboru i akceptację.
Trening uważności to medytacja. Jednak, co ważne – medytacja w tym ujęciu to nie religia. To metoda pracy z umysłem, treningu jego świadomości. Nie zajmuje dużo czasu, ale wymaga cierpliwości i wytrwałości. A może jej uczy? Nie jest też skomplikowana, gdyż nie jest celem osiąganie czegokolwiek. To coś nowego, zwłaszcza dla tych, dla których potrzeba osiągania i sukcesu jest codziennością.
Od czego zacząć? Być może właśnie lektura tej książki będzie inspiracją do dalszych poszukiwań, albo do rozpoczęcia praktyki. Zachęcam do tej podróży.
Książkę możecie nabyć tu.
czwartek, 4 grudnia 2014
Obecność prezentem
Już pojutrze Mikołaja, święto może dla dorosłych niepozorne, ale ważne dla dzieci. Tymczasem w moim biegu harmonogram wyjazdów wyznaczył wyrok na ten dzień - mimo, że weekend - jak zwykle poza domem. Tak miało być, jednak - nie tym razem.
Zainspirowała mnie opowieść, na którą trafiłam gdzieś w sieci:
Syn: Tato, czy mogę zadać Ci pytanie?
Tata: Tak jasne, co się stało?
Syn: Tato, ile ty zarabiasz na godzinę?
Tata: (zdziwiony) To nie twoja sprawa. Dlaczego pytasz o takie rzeczy?
Syn: Chcę tylko wiedzieć. Proszę powiedz mi, ile zarabiasz na godzinę?
Tata: Jeśli musisz wiedzieć, zarabiam 100 dolarów.
Syn: Ojjjj (zasmucony). Tato, a czy mógłbyś pożyczyć mi 50 dolarów?
Ojciec bardzo się wściekł.
Tata: Pytasz tylko dlatego żeby pożyczyć pieniądze na głupią zabawkę czy inne bzdury? Proszę odmaszerować prosto do swojego pokoju. Kładąc się spać pomyśl o tym, dlaczego jesteś taki samolubny. Ja muszę ciężko pracować każdego dnia, a Ty zachowujesz się dziecinnie.
Chłopiec cicho poszedł do swojego pokoju i zamknął drzwi.
Mężczyzna usiadł i stawał się jeszcze bardziej zły myśląc o pytaniu zadanym przez małego chłopca. Jak on śmie zadawać takie pytania tylko po to żeby dostać trochę pieniędzy – pytał siebie tata.
Po około godzinie jednak się uspokoił i zaczął się zastanawiać:
Może było coś, co naprawdę potrzebuje, aby kupić za 50 dolarów i że on faktycznie nie prosi o pieniądze zbyt często. Mężczyzna podszedł do drzwi pokoju chłopca i otworzył je.
Tata: "Śpisz, synu?"
Syn: "Nie tato, nie śpię".
Tata: "Przemyślałem to i może byłem zbyt ostry dla Ciebie wcześniej. Miałem kilka ciężkich dni i wyładowałem swoją złość na Tobie. Oto 50 dolarów o które prosiłeś..."
Chłopiec podniósł głowę, uśmiechając się.
Syn: "Och, dziękuję tatusiu!"
Następnie, sięgając pod poduszkę wyciągnął kilka pogniecionych banknotów. Mężczyzna zobaczył, że chłopak miał już sporo pieniędzy i znów się zezłościł. Chłopiec zaczął powoli liczyć swoje pieniądze, a potem spojrzał na ojca.
Tata: "Dlaczego chciałeś mieć więcej pieniędzy, jeśli już tyle uzbierałeś?"
Syn: "Ponieważ nie miałem tyle ile było mi potrzebne, ale teraz już mam. Tato, mam teraz 100 dolarów. Mogę kupić godzinę Twojego czasu? Proszę wróć jutro szybciej do domu. Chciałbym zjeść z tobą kolację."
Ilu z nas właśnie goni (lub planuje gonitwę) za świątecznymi prezentami? A czy nie byłoby najlepszym prezentem dla naszych bliskich, gdybyśmy poświęcili im więcej czasu?
Żyjemy w epoce, kiedy to nasz CZAS jest największą wartością, najlepszym podarkiem, najcenniejszym wyrazem miłości. Podaruj bliskim to co najważniejsze - całego siebie :)
poniedziałek, 1 grudnia 2014
Zatruci przez stres
Parę dni temu trafiłam na artykuł, który rezonuje we mnie cały czas. Dotyczy on wpływu bicia dzieci na ich psychikę i rozwój. Klaps i krzyk to wręcz wrośnięte w nas metody wychowawcze. Czy robilibyśmy to samo, wiedząc, że bicie dziecka wpływa na zanikanie niektórych obszarów mózgu?
Badania naukowców pokazały, że u osób maltretowanych w dzieciństwie - w dorosłym rozwiniętym mózgu jest mniej istoty szarej, odpowiadającej na przetwarzanie informacji oraz za pamięć. Ubytki zaobserwowano także w rejonach, które mają wpływ na tak zwaną kontrolę poznawczą, czyli zdolność do psychicznego radzenia sobie z silnymi emocjami oraz trudnymi sytuacjami. Agresja rodziców ma także ogromy wpływ na komórki nerwowe - zbyt duża ilość stresu może stać się przyczyną depresji w dorosłym życiu.
To w zasadzie nadaje kierunek dalszym wydarzeniom w życiu młodego człowieka. Zamiast bezpieczeństwa, miłości i akceptacji tworzy się smutek, złość i nienawiść, które mogą towarzyszyć mu już przez całe życie. W ciągu roku od pierwszych "niewinnych" klapsów pojawiają się pierwsze oznaki agresji, które zazwyczaj opiekunowie zwalczają podobnymi metodami. I koło się zamyka. Ze zestresowanego, przerażonego i bezsilnego wobec agresji dziecka wyrasta kompulsywny i rozgniewany dorosły. Chodzi o terapeuty, nie radzi sobie ze swoimi emocjami, ale swoje dzieci wychowuje w bardzo podobny sposób.
Czy będąc rodzicami robilibyśmy to samo wiedząc co grozi naszym dzieciom? A może jest tak, gdyż jest to naturalnym kontinuum zdarzeń - ilu z nas myśli "mnie bito i wyrosłem na porządnego człowieka, to i ja tak będę robił". A czy w głębi duszy nie stoi tam gdzieś pod ścianą zgnębione dawno temu wewnętrzne dziecko?
Chwila uważności. Oddech lub dwa. Tyle jest potrzebne, by zauważyć swoja reakcję. A wtedy można podjąć decyzję.
Pełen artykuł możecie przeczytać tu
Subskrybuj:
Posty (Atom)


